stop /
niedziela, 26 czerwca 2011. 13:59:32
błąd numer 3
zrób coś, usuniemy Ci bloga
logu logu dzięki bogu
ania
komentarze [0]266. /
środa, 16 grudnia 2009. 21:48:55
to już nie to samo.
ania
komentarze [5] /
wtorek, 14 października 2008. 14:06:53
zaloguję, wyloguję.
/ czytam archiwum i dziwnie dobrze pamiętam każde słowo.
ania
komentarze [5] /
sobota, 9 sierpnia 2008. 13:28:35
nie umiem wrócić. choć na tamten czas, to miejsce dało mi bardzo wiele.
kilka cudownych osób + dzielenie się problemami + dobre słowo. wspominam to z wielkim, frutelkowym uśmiechem.
ania
komentarze [5]263. /
piątek, 25 stycznia 2008. 21:39:10
najzwyczajniej w świecie siedziałam przytulona ustami do zielonego kubka z krowami i zatęskniłam.
za tymi paskudnymi reklamami na pół strony, ciągnącym się w nieskończoność ładowaniem, jednym komentarzem na minutę, kilkoma osobami. zatęskniłam za tym całym pieprzonym mylogiem.
pewnie chwilowe.
żeby nie pozamykali na cztery spusty.
ania
komentarze [22]262. /
sobota, 3 listopada 2007. 13:53:00
kumulacja braku czasu, braku chęci i braku weny. odpoczywam od myloga i od świata, przede wszystkim odpoczywając do siebie. pewnie wrócę, zawsze się wraca, bo przez dwa lata człowiek bardzo się przywiązuje.
ania
komentarze [22]261. /
sobota, 27 października 2007. 14:44:55
piątkowy wieczór spędzony w zadymionej kanciapie z butelką piwa w dłoni był być może dobrym sposobem na odreagowanie tygodnia, ale spotkanie pewnych osób, wysłuchanie pewnych słów, takim dobrym pomysłem już nie było. i teraz piątkowa kumulacja złych emocji daje się we znaki. a do tego pogoda za oknem nie przyprawia o uśmiech na twarzy, a raczej o rumieńce na policzkach i październikową irytację, co też śmiało przyczynia się do tego, że wszystkiego się człowiekowi odechciewa, nawet zaczyna błądzić palcami po klawiaturze i powstaje jedno wielkie nic. i tak sobie siedzę w pokoju, pożeram mandarynki, nie licząc ich już i tak sobie myślę, że świętą prawdą jest, że jak się jebie, to w gruncie rzeczy wszystko. ahoj kapitanie, życie piękne bywa. weź zrozum! (nie mam czasu na myloga i mózg mi się wylał)
beirut - nantes
ania
komentarze [9]260. /
piątek, 12 października 2007. 22:04:08
chciałam napisać, że życie mnie ostatnio uwiera i jest mi w mojej nowej powakacyjnej skórze zdecydowanie niewygodnie i niekomfortowo.
że mam syndrom osoby żyjącej niedawną beztroską, chociaż płynę już na fali chorej rutyny i staram się na wszelkie sposoby chronić przed najmniejszy otarciem, które może zaskoczyć z najmniej spodziewanej strony, jak to w życiu bywa. chciałam napisać, że potwornie boję się upadków, a jeszcze większy strach się we mnie zagnieżdża, gdy muszę przyznać się do słabości i tego, co tak naprawdę we mnie siedzi. a przede wszystkim chciałam napisać, że ulubiona herbata skłania mnie do takich dziwnych wynurzeń piątkowych, dlatego ja sobie pogadam, postukam w klawiaturę z jedną zdartą literką, a jutro też będzi dzień.
zupełnie podobny, zupełnie prawdziwy i z otwartym mózgiem, który udaje, że się wietrzy z nieświeżych myśli.
mkl - maria i józef
ania
komentarze [14]259. /
piątek, 5 października 2007. 18:46:02
nastawiam budzik po nic. rano wstaję po nic. ubieram się po nic. wypijam szybko gorącą herbatę w kubku z krowami po nic. okręcam szczelnie szyję czarną chustką po nic. zakładam trampki za dzewięć złotych w numerzy trzydzieści sześć po nic. zarzucam na plecy siedmiogodzinny ciężar po nic. siedzę w ławce po nic. maluję żyrafę z głową w chmurach po nic. podnoszę rękę do góry po nic. odkręcam zielone pióro po nic. pstrykam fioletową spinką po nic. wymieniam uśmiechy po nic. wpadam pod ławkę ze śmiechu po nic. wracam drogą prosto i w lewo po nic. schematyczne popołudnie niczym mantrę odklepuję po nic. wieczory też są po nic.
dziwny stan się u mnie zadomowił na dobre, obojętnością go nie wygonisz, a jednym spojrzeniem jeszcze bardziej on do mnie przylgnie. a ja nie chcę upychać beznadziejności po kieszeniach, nigdy.
hey - ja sowa
ania
komentarze [16]258. /
piątek, 28 września 2007. 18:15:00
siedzę w rozciągniętej już koszulce ulubionego zespołu, na nogi wsunęłam najgrubsze skarpetki jakie posiadam, w dłoni kurczowo trzymam kubek z krowami i herbacianą zawartością, przygrywa mi pewien radosny pan i znowu cieknie mi z nosa, możnaby powiedzieć, ze to tak zwane jesienne uroki. czas ucieka mi między palcami, między tymi palcami zagubiła się także jakakolwiek zdolność i siła do przekazywania tego, co mi w głowie siedzi, czy czegoś na wzór. przydałyby się zapasowe myśli, a może nawet przeszczep mózgu.
daj mi skrzydła proszę,
tak bardzo pragnę w swobodnym locie
narzygać na głupotę.
ania
komentarze [15]257. /
piątek, 21 września 2007. 17:22:24
w pewnym sensie można nazwać to powrotem do korzeni, wędrówką do źródeł swojej głupoty, do jej szczytowej formy, znów spotykam się z zawiłością swojego charakteru, znów zatapiam się w beznadziejnym splocie wydarzeń, znów lokuję swoją duszę nie w tej kieszeni w której powinnam, znów myśli są zanadto wypełnione niewłaściwą osobą, dziwnie mi się żyje ostatnio. całkiem niepewnie.
lamb - gabriel
ania
komentarze [14]256. /
sobota, 15 września 2007. 00:43:50
gdybym dostała od kogoś zielone pudełko wypełnione dodatkowymi godzinami, które mogłabym doczepić do doby, to wtedy z pewnością znalazłabym odrobinę czasu, by włączyć komputer, by najzwyczajniej w świecie oddać się bogiemu mylogowaniu, ale nie, nie byłam grzeczna, nie mam urodzin, imieniny były w lipcu, wskazówki zegara mają swoje dziwne prawa, poza tym przeżywam swój mały ból świata, a kolega z klasy może zjeść dużo myśli, bez najmniejszego ostrzeżenia.
sporadycznie będę
happysad - długa droga w dół
ania
komentarze [17]255. /
wtorek, 4 września 2007. 19:52:10
miałam naszykowaną ładną, zgrabną notkę, o tym jak to wspaniale spędziłam końcówkę wakacji będąc nad morzem czarnym, które wcale czarne nie jest i w którym można spotkać niekiedy meduzy, które nie parzą, bo mają amputowane parzydełka, o tym jak się dobrze bawiłam w dobrym gronie, o tym, że oczy karmiłam pewnym panem, co teraz pewnie ogląda drzewa (tajemnica zawodowa) i tej notki nie dodam, bo po co się pogrążać, że wszystko się skończyło, zwłaszcza teraz, jedyne na co mam ochotę to wykrzyknąć głośno - o kurwa i zacząć użalać się nad marnym losem człowieka po powrocie do szkoły, czeka na mnie piętnaście zadań z matematyki, z najbardziej znienawidzonego działu, pierwsze lektury wzywają, za oknem istna syberia nastała, a do tego dostałam okres. tak, właśnie tak, poużalam się nad sobą.
nadrobięniebawem.
ania
komentarze [25]254. /
poniedziałek, 20 sierpnia 2007. 22:30:15
refleksje na temat rzeczywistości w towarzystwie orzeszków zwanych fistaszkami, przy akompaniamencie kaczek z pobliskiego zbiornika wodnego i wzrokiem dziesięciolatków z zawyżoną samooceną. nawet przez klawiaturę nie przechodzą mi słowa - jest dobrze, absolutnie dobrze. co dziwne, wyraźniejsza staje się granica, w ktorej stało się to niemożliwe. do tego do perfekcji opanowana sztuka panowania nad niczym, za wyjątkiem uśmiechu, który pojawia się za każdym razem, gdy zamykam czwarte drzwi po lewej na drugim piętrze głowy.
ma - unfinished sympathy
edit: 22 sierpnia. wakacjuję, nad morzem czarnym można mnie spotkać.
ania
komentarze [25]253. /
sobota, 18 sierpnia 2007. 19:15:16
zabierz mi trochę mnie, schowaj do zielonego pudełka i postaw na szafce, pozwól trochę pobyć w wersji mini, pozbawionej wrażliwości, zapędów do ciągłego analizowania, ciągłego poczucia beznadziejności. bo tak bardzo chciałabym wiedzieć i czuć mniej, być swoim okrojonym wcieleniem, uboższym o te kilka kilogramów myśli, chociaż przez chwilę, by mieć wrażenie, że w najmniejszej cząsteczce istnieje jakiś sens.
maanam - falowanie i spadanie
ania
komentarze [9].
2005
listopad (18)grudzień (14)2006
styczeń (14)luty (5)marzec (4)kwiecień (4)maj (5)czerwiec (5)lipiec (15)sierpien (18)wrzesień (15)październik (16)listopad (14)grudzień (15)2007
styczeń (22)luty (20)marzec (15)kwiecień (9)maj (6)czerwiec (6)lipiec (6)sierpien (7)wrzesień (4)październik (3)listopad (1)2008
styczeń (1)sierpien (1)październik (1)2009
grudzień (1)2011
czerwiec (1)menu
goł goł pałer rendżers