saglópur, á lífi
Czterdziesta szósta / I can change. / niedziela, 29 stycznia 2006. 18:09:37

Mogłabym się dzisiaj rozpisać, ale jakoś tak mnie moja wena opuściła...
Właśnie wróciłam od Marty, trzeba było poplotkować trochę o tym i o tamtym.. a dokładniej o wczorajszo/dzisiajszej imprezie u Oli :)
Moim skromnym zdaniem było bardzo, bardzo fajnie :) Świetna impreza.. Nie będe się na jej temat za bardzo rozpisywała, bo po prostu.. szkoda mi na to mojego cennegu czasu a poza tym gługo by to musiało potrwać :) Wystarczy jak powiem, że dawno się tak nie wybawiłam :) No i prezent wzbudził gromki śmiech ( nie tylko w domu solenizantki, ale i na ulicy ) I te wszystkie opowieści o byłych miłościach, nasze tance [peace] dodatkowi " goście " , których było chyba z " 3oo typa" sprawiły, ze naprawdę mi się podobało :) Mmm.. więcej takich imprez poproszę.. i takich zdjęć jak z tych urodzin też :P
A dzisiaj.. ? Dzisiaj jak aniołek poszłam z dziewczynami na 10:15 do kościoła jak na osobę idąca do bierzmowania przystało.. wyspowiadałam się nawet, czemu towarzyszył lekki wiraż pod konfesjonałem ( ale też zdziwienie księdza moimi czynami ):) Nie, ja nie będe ukrywała, że się chyba zakochałam.. CUD :) Po przyjściu do domu złapał mnie mały lag, nie wiem czy to były jakieś oznaki pseudo kaca ? No może :) W każdym bądz razie humorek dopisuje pod tym względem i tak i tak :) Szkoda tylko, że jutro trzeba wrócić do tej szkoły, już sobie człowiek nie pośpi, ech.
Za to popatrzy na kogo trzeba :P Ja lepiej będe konczyć, bo wena odpłynęła..
a poza tym czas zobaczyć co słychać u mojego plecaka :)
Na koniec solidaryzując się z innymi postawię na koncu mojej notki znicz - [*] może i mało znaczący.. ale jednak..

ania

komentarze [12]

Czterdziesta piąta. / piątek, 27 stycznia 2006. 15:12:26

Wejście Smoka ? Ta. Powiem po raz nie wiem który, że jest dobrze. Dobrze. I nawet to, że ferie w moim województwie praktycznie dobiegają konca nie jest w stanie zburzyć mi pozytywnego humoru. I nawet swiadomość tego co czeka na mnie po przyjściu do szkoły [ Antygona, 4 sprawdziany ] Tak, to też nie zmieni mojego samopoczucia. Przynajmniej mam taka nadzieję. Narazie korzystam z resztek wolnego i nie myślę o tych przykrych obowiązkach jakimi są obowiązki szkolne. Plecak otworzę w niedzielę :) Tak, ja i to moje odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę. Dupa i tyle. Jutro urodziny [ peace] x 2. Już się doczekać nie mogę. Prezent ? Cudowny. I ogromnyy - robi wrażenie, a to duży plus :) Najlepsza była babka w sklepie z pasmenterią - uwierzyła, ze kupiłysmy komputer w prezenecie [peace] Cóż, kobieta ma wybujałą wyobraźnię z lekka. I te jej wspomnienia o 16 urodzinach.. Wódka, a na zagryzkę maliny. Ech.
A ja mam rogala bez powodu i też jestem fajna.

ania

komentarze [7]

Czterdziesta czwarta. / Black Cherry / środa, 25 stycznia 2006. 22:10:39

Modły o lepszą pogodę nieco pomogły. Teraz za oknem mamy istne
"upały", jeśli takimi można nazwać temperaturę od - 10, do - 8 w porywach :) Cieszę ryja z tego powodu. Aż na dwór chce się człowiekowi wyjść. I ja dzisiaj wyszłam, bo do Marty. Nie ma to jak mała partyjka w Ełrobiznes :) Drugie, równie zaszczytne miejsce to niezły wynik dla osoby, która grała w takie rzeczy około 10 lat temu :> [cfaniak] Samozachwyt. Jutro powtórka z rozrywki :> Hazardzistki z nas wyrosną [ diabeł ]
Yhm, poza tym zostałyśmy zaproszone na urodziny do Olki z czego na swój sposób bardzo się cieszę :p Dobrze, że koniec ferii zostanie uwienczony jakąś imprezą:) Mam nadzieję, że w pełni udaną.
**
Z tegoż powodu, że nie mam jakiejś szczególnej weny, ani też tematu jaki bym mogła poruszyć w tej notce - będe konczyła.
Bobuję Marlejuję, piję Sagę i jestem zadowolona z życia, poza tym zakochałam się co wiadomo nie od dziś i to jest kolejny powód do łszyta. I dupa. :)

ania

komentarze [8]

Czterdziesta trzecia. / poniedziałek, 23 stycznia 2006. 19:20:24

Jeżeli istnieje takie zjawisko jak " samoczynny łszyt ", tudzież nazwany łszytem bez powodu, bez głębszych przyczyn i doznań, które by się na niego złożyły to takiego posiadam. Po prostu - jest dobrze...
Wszystko jest jakieś takie - sympatyczne i miłe - wyjątkowo. Wiem, za dużo myślę o jednej osobie, w czambo mi to idzie i później są takie a nie inne notki ( gafa ) Marzę. Tylę.

**
Z innej beczki. Wczoraj była noc u Hanki :) a tam w skrócie mowiąc :
Zimna, rozlazła... czyli dobra mega pizza od Zioła (Allah) ,
Siła strachu- nie do konca przeze mnie pojeta i zrozumiana , ale cicho - fajny film był :)
I te nasze pogadanki ( mniej i bardziej zboczone ^^) :)
Aj łona bi mejd, aj łona bi bjutiful ...

**
Syberia.Spartanskie wręcz warunki na dworze. Max wysiłek organizmu przy przejściu chociażby 500 m. Gile w nosie marzną. Weź tu człowieku wytrzymaj w takim mrozie. Wiosnooo - wołam do Ciebie :)
**
Adresu bloga nie zmieniłam i raczej nie zmienię- nie mam serca do tego.



Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza,
niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie..




ania

komentarze [11]

Czterdziesta druga. / sobota, 21 stycznia 2006. 21:27:00

Yhm! Jestem tu - że niby słowa wstępu muszą być ?
Głodna jestem .. Taaa. Napiszę i ide wcinać, to co, że nie mam nic konkretnego w lodówce ;) Złapał mnie mały głód i go muszę zmolestowac... (killer)
Mamy sołbotę ... na dworze nadal zima, śniegu napadało nic tylko.. wyjechać teraz na Kopakabanę (marzyciel) :) Co tam, wszystko minie w swoim czasie, zima tysz :) Wczoraj - fajny, sympatyczny dzień pełen grzechu (gafa) Wiadomo o co chodzi, za takie czyny to ja się będe w piekle poniewierała - ale cóż :( Jutro się z tego wyspowiadam.. (aniołek) mam nadzieję, ze ksiądz mnie jednak nie wyrzuci z Kościoła.. jakaś ekskomunika czy coś (boje się) A dzisiaj jak to dzisiaj - sprzątnąć trzeba, bo porządek sam za siebie się nie zrobi... Ogółem załapałam lenia, posunęłam się nawet do tego, że poszukałam ( w ramach pomysłu na prezent ) żelu na porost włosów (peace) Drogie to jak cholera ! Łysy to ma ciężkie życie.. ech.. Lejter była Hala i mecz ;) Nasi wygrali, cudem bo cudem, ale wygrali ;) I mąż był (hmmm) I kawa była poteem - dobra kawa :) No, a na koncu to był domek i ciepełko :) Ogółem rzecz biorąć to - zdradliwa wena, raz jest raz jej nie ma - dlatego napiszę tylko tylę i wyjde stąd .. Stan : Ni to łszyt, ni to opad .. Takie "nic" Aczkolwiek bywało lepiej :>


ania

komentarze [1]

Czterdziesta pierwsza. / Mars napada. / środa, 18 stycznia 2006. 22:56:27

Czy ta zima przegina ? Czy ona ocipiała i chce dostać w czambo ? Pytanie retoryczne... Pizga jak na Syberii. - 30, w porywach do - 40 stopni .. siedem metrów śniegu :) I jak tu żyć Moi Drodzy, jak tu żyć ( naśladuję szanowną p.Żyłkę ) :) Żądam wiosny jednym słowem :> Natychmiastowo :) Bo wiosną wszystko buuudzi się do życia i jest fajnie :D
A tak z innej beczki..
To przyjemnie jest na swój sposób :> Tak raczej :) Życie jakoś płynie, feriee powolutko mijają... Dobrze jest, no chociaż zawsze może być lepiej :) ( jakiś pieprzony wrodzony pesymistyczny zapęd.. ) Kłajet. Dzisiaj jak to dzisiaj :) Na hali się było, popatrzyło, męża niestety nie było, ale i to ma też dobre strony ( chociaż nie powiem, popatrzyło by się ), potem nas wyrzuconoo stamtąd ( głupi, łysy spaślak.. )
a HWDSpaślakowi.. Wieczorem był mały spacer :> Z dziewczynami :) Może na stawie byłyśmy i było miło.. i wyspa była i coś się znalazło koło sklepu :) Potem była też pizzeria ( rytuał ? Jes )
A tam był sok bananowy i nasi pseudo koledzy (hmmm). Potem była zapizgawa i dom.. o! I paluszki :)
Nie ma weny, poszła się jebać ..
Hmmmmmm.. tu musi być przerwa !
Tak, ks. Twardowski zmarł, szkoda.."Bo to dobry człowiek był.." i jedne z piękniejszych wierszy napisał ..


"Nie boję się dętej orkiestry przy końcu świata
biblijnego tupania
boję się Twojej miłości
że kochasz zupełnie inaczej
tak bliski i inny
jak mrówka przed niedźwiedziem
krzyże ustawiasz jak żołnierzy za wysokich
nie patrzysz moimi oczyma
może widzisz jak pszczoła
dla której białe lilie są zielononiebieskie
pytającego omijasz jak jeża na spacerze
głosisz że czystość jest oddaniem siebie
ludzi do ludzi zbliżasz
i stale uczysz odchodzić
mówisz zbyt często do żywych
umarli to wytłumaczą
boję się Twojej miłości
tej najprawdziwszej i innej"






ania

komentarze [3]

Czterdziesta. / poniedziałek, 16 stycznia 2006. 22:35:08

Ye! Logika - chwila nie minie a ja znowu całuję mylog po rączkach i dodaje nową porcję zdań :) No, ale proszę panstwa - ja tak lubię! :D
Może mamy poniedziałek :> I może jest wieczór i ja piję herbatkę (pozdro dla herbatki :* ) i sobie siedzę na gg i myślę o pizzy z wezuwio
( mm, zjadłabym sobie .. ) Ale cichutko.. Ania pójdzie zaraz spać bo głupoty gada (aniołek) Godzina ósma już za nami, a o tej porze ja przestaję myślec :) Ferię się zaczęły, człowiek musi sie trochę odnowić ( w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu ), wypocząć, naszykować mózgownicę
( trzewioczaszka, mózgoczaszka ) do kolejnego semestru i wytężonej pracy naukowej ... Jednym słowem korzystac z życia, wolnego czasu, dobrze go zagospodarować aby potem, przez następne pół roku mieć mobilizację do pracy, siłę i dobre wspomnienia :) Jakiekolwiek powiązanie z notką by to miało.... Tak sądzę :) Hm.. To ja może lepiej powiem, że dzisiaj były my na hali :> Bo w piłkę nożną grali - a przynajmniej udawali
( np. pan św. kurtka ) :) I może ja miałam fajne widoki.. i może mi stanął z tego powodu ( stanął.. yy, odpowiedni rytm sercaaa.. czyli, że szybciej biło ) Mógłby tak stawać częściej :D No, ale dobra.. co ja się będę podniecała :P Potem, wrócili my że i poszlimy potem zaś w teren naaa "askfdgejtg" tajemnica służbowa :> no, tam my byli, ale poszli my szybko bo zimno było :) Odwiedzili my Siwego ( robię mu reklamę na blogu :P ), niech chłopak ma, przy okazji moj zeszyt odzyskałam (jupi) Jak dobrze widziec go po roku :P Z tego względu, ze prawie zamarzłyśmy postanowiłyśmy iśc na kaaawę do Zioła :P Ale najpierw były małe przeszpiegi ( wiadomoo.. ale o tym cichutko ) U Zioła była pani świnia, tak dosłownie i w przenośni... nie żebym ja ją obrażała.. po prostu.. urodą nie grzeszyła :) Za to śmieszyła (peace) Potem może do nas dosiadł się nju jork.. :P I chyba byłysmy fajne przez chwilę :) Hmm.. troszeczkę :) Następnie, ostatkiem sił, doczołgalimy się do domuu :D I żyjemy :) Sram na to, że to się kupy nie trzyma .. tak bywa :)
Na koniec przesyłam iście letnie buziaki dla dżag :*:* :D
I ten.. kolejny raz powiem : Jaki on.. cudowny :) Aż dech w piersiach zapiera ..

ania

komentarze [11]

Trzydziesta dziewiąta. / niedziela, 15 stycznia 2006. 12:10:15

Hm, jakoś ostatnio mam niebywałą wenę na dodawanie notek i nie przeszkadza mi nawet fakt, że nikt tego nie czyta (tak sądzę przynajmniej)
Mamy niedzielę. Wróciłam właśnie z Kościoła...Ferie jak już mowiłam się powoli zaczynają, co mnie naprawdę miło nastraja :)Wczorajszy dzien także miło mnie nastroił (no, może pominę pewien fakt p.Łysej.. ale cóż, takie życie - głupota nie boli, dwulocowośc raczej też ) Wieczorem byłam u Marty z Hanną na plotach, z tego to faktu, że była sama w domu :) Ochlałam się mlekiem (peace) . "Ploty" jak najbardziej udane :P Wszystko zostało obgadane i przeanalizowane :P :) I piec ma dobrzee :) Nie Powiem.. :DZ każdym dniem.. Coraz bardziej.. Ech .. Podoba mi się :)

Chce być dziecinny, sycić wzrok kolorami,
Liczyć krok chodnikami, idąc co dnia
Być nieświadomym tego jak to wygląda ...






ania

komentarze [2]

Trzydziesta ósma. / sobota, 14 stycznia 2006. 10:40:33

Je, je, jedziemy ! Zaczęły się ferie :) Dwa tygodnie dzikiej (?) wolności :) Nie będzie widoku Danki na chemii, Muchy i jej skórzanych spodni, strachu przed Andrzejem i chęci pobicia go za sam fakt istnienia, nie będzie też zapachu Zyłki :) Bogu dzięki za ferie :)
Peesem mówiąc : ni to łszyt, ni to opad.

"Ból doświadczeń sprawia, że śmiech znika"

ania

komentarze [0]

Trzydziesta siódma. / środa, 11 stycznia 2006. 15:51:18

Noooo! Może ja wróciłam ze szkoły, zjadłam obiad, zasiadłam za sterami mojego sprzętu i siedzę.. i marudzę :) I może dodaję kolejną notkę :) Zdarza się i tak.. Jesteśmy już po testach próbnych. Humanistyczna część - jak można było się spodziewać - całkiem łatwa i przyjemna. Z tą druga, ścisłą częscią nie było już tak łatwo i korolowo, kolorowo.. Zadania głupie, trudne i czasochłonne, a to dopiero testy próbne, a nie te ostateczne :| Po 10 minutach tkwiłam nad drugim zadaniem, któree bądz co bądz wydawało mi sie bardzo trudne ( na logikę biorąc wcale takie nie było ) Później było już tylko gorzej :) Czasami tylko zdarzyło się jakieś łatwiejsze zadanie :P Jak zobaczyłam otwarte to się aż wystraszyłam
( aaaa ) ale co tam, nie ma co pękać, to, że testy były pojebane, to znaczy, ze trzeba się wziąć do roboty :) Reszta lekcji była na swój sposób sympatyczna :P
Tak sobie siedzę i myśle, nad tym czy wcielić pomysł Marty w życie czy nie .. Czy mimo spękania zrobić coś w pewnym kierunku ;> :) Pomyślę nad tym ( urwanie głowyy )

"A Ty kim?
Kim dla mnie mógłbyś być?
Może czymś w dotyku miłym
Tak jak plusz?"


ania

komentarze [0]

Trzydziesta szósta. / poniedziałek, 9 stycznia 2006. 19:34:39

Ech :) Kolejne zmiany ! Nowy szablon - tak to tylko ja i moje kredeczki noworoczne :) Jutro testy próbne (killer) A kupa na nje ! Humanistyczne proste na całe szczęscię :) W ogóle.. jakoś tak w pupie mam szkołe w tym ostatnim tygodniuuu.. Jeszcze ino 4 dni i ferie (juupi) Może ja się zdenerwowałam, że mam bdb zachowanje :> No ! :[ Cicho :(
Wpadłam po uszy w mej miłości !

"Niepozorne szepty, przeradzają się w krzyk"


ania

komentarze [4]

Trzydziesta piąta. / sobota, 7 stycznia 2006. 11:47:47

Opad, tak jak i wszystko inne w naszym życiu, mija. Mój opad też minął.
Na swój sposób, ale jednak... Dziękuje za tą wspaniałą sesję zdjęciową :) :*

ania

komentarze [1]

Trzydziesta czwarta. / środa, 4 stycznia 2006. 19:56:11

Rasowy opad. No :(

ania

komentarze [0]

Trzydziesta trzecia. / niedziela, 1 stycznia 2006. 20:11:50

Sylwester za nami :) Ogółem mówiąc.. dobrze było :) Ludzi sporo, alkoholu też ( wzmacniacz imprez ) i jeszcze więcej sprzątania :)
Oo.. Jedzenia było też sporo, aż się dziwię, że tylko tyle zostało ..
Paszteciki rozchodziły się jak świeże bułeczki (peace) Co do całej imprezy.. żadnych zastrzeżeń itp, itd.. po prostu było fajnie :) Na rynku był LOL..
A po rynku był zwał już (hmmm) Włosy całe w szampanie, zimne łapy, petardy pod nogami.. jazda po butelkach na szampanie.. I te noworoczne życzenia (rotfl.. niektórzy to nawet kilkakrotnie je składali.. ) W drodze do mieszkania Hanki znalazłyśmy jeszcze jednego szampana.. nie był nawet otwarty :) No to wzięłyśmy.. a jak :) To co, że za nami szła siostra zakonna.. to co.. Jak już sie wbiliśmy spowrotem do Hanki.. to nie marzyłam o niczym innym jak o spaniu.. zimno mi było jak cholera, oczy się kleiły, wiesniaki ( z szacunkiem ) się wydzierałyy.. a tu dopiero 2 w nocy była ( olaboga ) Wtedy to już niekontrolowałam.. chodziłam jakbym spała :) Hmm.. Taa, było fajnie :) Może " pewne " osoby zadziwiają mnie swoim pseudo fajnym zachowaniem, ale cóż.. tak bywa..
Mimo tego, wrażenia są jak najbardziej pozytywne.. było fajniee :* ( może i nie rozpisałam się szczegółowo nazbyt, alee.. no właśnie, tyle starczy, poza tym trochę nie pamiętam.. % )
Jutro do szkołyyy ( aaaaa, uciekam.. na Copacabane :P )
Opićkałam na jego punkcie.. tak też się zdarza !

ania

komentarze [2]


. menu



goł goł pałer rendżers